środa, 25 listopada 2009

Życzenia

Życzę Ci dużo zdrowja, szczęścia i rzeby miałaś dużo szczśliwych dni i rzby tych smutnych jak najmniej, Życzę Ci synuś

Takie dziś życzenia dostałam od swego Młodziaka wraz z naurką. Prawda, że piękne. Sam wymyślił tekst.

poniedziałek, 23 listopada 2009

Muzyka na dziś

no lubie se na Fula KLIK

poniedziałek, 16 listopada 2009

Bezczelny lift

Jak już zapewne zauważyłyście, ostatnio prac na tym blogu jak na lekarstwo. No nic nie poradzę, ale comiesięczne wyzwanie z Art Piaskownicy po prostu musiałam zrobić. Takie sobie dałam zadanie, że będę robić wszystkie wyzwania comiesięczne.
Weny i serca brak do własnych kompozycji, więc bezczelnie zliftowałam Nulkową pracę.
Wyszło całkiem mi się podobająco. Nula :*

wtorek, 3 listopada 2009

Pewien weekend

Był taki jeden weekend, pochmurny, nawet deszczowy. Ale tylko na ulicach. Pojechałam, odwiedzić, pocieszyć i naładować nasze wspólne akumulatory. I naładowałam. I to jeszcze jak naładowałam. Obiadałyśmy się pizzą, ciastem i piłyśmy colę. Czyli wszystko to, co najzdrowsze na świecie HAHHA. Macałam jej wytwory, materiały, kwiatki i inne inszości. A potem tańczyłyśmy w fajnym klubie. Śmiałyśmy się z wychudzonych modelek z krzywymi nogami. Cudnie było. Szkoda, że tak krótko weekendy trwają. Cwasiu :*
A takie oto zdjęcia zrobiła mi Asieńka. Rozpływam się nad nimi. Podobają mi się baaardzo. A ja jestem wybredna, co do własnych fotek.
Asia :*

poniedziałek, 2 listopada 2009

Niebyt

Mój niebyt nadał trwa. Pracuję. Dużo pracuję albo przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak mój Boss mówi, że jest dobrze. Się cieszę z tego powodu. Pracę mam bardzo fajną, bo w domu, fajnych mam współpracowników. Uczę się nowych rzeczy. A ile dowiaduję się o nowinkach technicznych HAHAHA.

Ma wady ta praca. Siedzę pół dnia na tyłku i dupa rośnie. Ale nie mam siły się zmotywować, żeby ją ruszyć. No cholerny niebyt. Coś muszę z tym zrobić. Buziaki dla towarzyszki mojej siedzeniowej niedoli

Niebyt jest do tego stopnia niebytem, że nie mam ochoty zdjęć zrobić. A coś tam w międzyczasie dłubałam.

Wszystko leży i czeka. Znaczy obecnie jest przekładane z miejsca na miejsce, w celu obrania idealnego otoczenia. I co z tego, jak i tak za tydzień powędruje wszytko do kartonów. Na czas pewnie 2-3 tyg. I znowu będę przekładać, obmyślać i nic z tego nie będzie.

Pomysłów mam milion, a może i więcej. Kilka projektów rozpoczętych i nie zakończonych. I w najbliższym czasie nie będą zakończone. A do tego ten czas. Gubię go. Zatracam. Marnuję? A może nie potrafię go okiełznać? Na szczęście nie ja jedna tak mam.

I tak zastanawiam się czy warto? tak ogólnie, bez konkretnej przyczyny.

Cieszę się na ten remont, na odnowienie otoczenia, na zmiany. Mam tyle oczekiwań, tyle wyobrażeń, które niestety nijak mają się do zastanej później rzeczywistości. Kolorowej, ale takiej jakieś obłej.

Spała bym za to non stop i odlatywała, w cud krainę moich marzeń sennych. W nirwanę i szczęście totalne. Mówię Wam, sny mam cudowne. Tak piękne, że jestem zła jak się budzę i otwieram oczy, a wokoło znowu to samo :(

I nawet na pogodę winy zwalić nie mogę, bo pięknie jest.

o i tak se pogadałam.

poniedziałek, 26 października 2009

...

Praca, dom, praca, dom, praca w domu, sen. Mam dużo czasu. Mogłabym coś zrobić. Poszyć, poscrapować, a może w końcu skończyć to, co zaczęłam. Ale nie mam chęci. Po prostu nie chce mi się. I nie dlatego, żem leniwa czy cuś, sam anie wiem czemu tak jest. Warczę na Młodego, chodze jak chmura gradowa, wszystko mnie wnerwia.

Zmian mi potrzeba.

Dziś se uświadomiłam, że dziecko mi rośnie trzeba biurko wykombinować, a co za tym idzie moje plany względem nowych tapet stoją pod ogromnym znakiem zapytania. Bo po co mi tapeta w cudny wzór jak i tak będzie zasłonięta piętrowym łóżkiem. Normalnie usiąść i płakać. Wiem, że to minie, że się ułoży, ale tak jakoś źle mi jest.

poniedziałek, 19 października 2009

Jak to dobrze mieć 8-letnie dziecko

Sam sobie kanapkę zrobi, sam się ubierze, sam pójdzie do szkoły i wróci z niej. Sam się bawi, do sklepu po chleb pójdzie. Odkurzy, pozmywa. Normalnie żyć nie umierać. Ogólnie prawie same plusy.

Poszłam dziś do szkoły Młodziaka spotkać się z jego wychowawczynią i podarować je prezent, w formie albumu, ale o tym w następnym poście.

Stoję ja sobie na tym korytarzu, wrzask, wisk, coś szalonego. Czekam na Panią i raptem podchodzi do mnie pani od religii i Mego syna nachwalić się nie może. Czaicie?! Mojego syna chwali. Że poznać go nie można, że słucha, że prawie grzeczny i pyta się czy leków na ADHD nie mierze. No skąd! Na razie lekarz nie widzi potrzeby, więc nie dostaje. A tu taka pochwała i to od Pani z przedmiotu, do którego miałam tyle obaw i lęków, jak sobie poradzi. Normalnie unosiłam się nad ziemią. fakt w domu też grzeczniejszy. Nie ideał, bo takowe nie istnieją, ale inny jakiś. Wydoroślał? Ale tak raptownie? Cieszy mnie to ogromnie, jednak lekarz studzi moje zachwyty i uświadamia, że problemy mogą się zacząć w 4 klasie. Jednak na razie cieszę się to chwilową stabilizacją w naszym życiu. W końcu to jeszcze 2 lata.

środa, 14 października 2009

Poszaleliśmy

Mama kupiła dynię na zupę, ja ją wydłubałam, a Młode w międzyczasie zażyczyło uśmiechniętą buźkę. I powstał taki oto maszkaron

niedziela, 4 października 2009

Tildowy króliczek

Uczyniłam Tildowego króliczka. Dla Słodziaka. Słodziak mało mu nóg nie powyrywał, na szczęście zwierzę przeżyło. Cyknęłam kilka fotek stworowi na cud kanapie [zazdrość]

środa, 30 września 2009

Niebiesko

Anna Maria w tym miesiącu na temat monotematycznej zabawy w Piaskownicy, wybrała kolor NIEBIESKI. I znowu nie miałam problemu z wyborem zdjęcia. Na zdjęciu moje oczy, w pociągu z radością wypatrujące morza.Oczywiście musiałam wykorzystać stempel z ILS i cudownie czarny tusz Latarni Morskiej.