wtorek, 26 maja 2009

Kto by pomyślał...

że w moim Młodziaku tak szybko odezwie się męska natura.

Młode poszło do szkoły na 8, wraca ok.11, wchodzi do domu, rozbiera się, zaczyna zabawę. Trwa to, pi razy oko, 15 min. Po czym wstaje, zagląda do garnków stojących na kuchence i z wielkim wyrzutem i powagą mówi:
- Dziecko, przychodzi ze szkoły do domu, zmęczone, głodne, a w domu nie ma nic do jedzenia.
No ręce opadają.
Dodam, że dziecko zjadło rano śniadanie, do szkoły dostało kanapkę, a w lodówce zawsze jest duża ilość jedzenia

8 komentarzy:

  1. ahahahha no to Cie dziecko załatwiło :P
    mały głodomorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha no rewelka!! :)
    Mama do garów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha też się uśmiałam :D Wspaniały dzień matki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre :) Świetne! Mężczyźni przychodzą chyba z tym na świat :)Buziaki dla Młodego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chłop jak sie patrzy ,oni to chyba we krwi maja ,albo co .

    OdpowiedzUsuń
  6. ostatnio znajomy opowiadał:
    Dzieci wracają do domu, otwierają lodówkę, ta pełna jedzenia, a one:
    -Znowu nic nie ma...

    :DDD

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję i zapraszam ponownie :D